Po co człowiekowi potrzebna jest religia?

Życie potrafi zaskakiwać, szczególnie mnie. Nigdy bym się nie spodziewał, że znajdę inspirację do kolejnego wpisu wracając… z górskiego szlaku. Żeby było zabawniej, tematem dzisiejszej notki będzie – po raz kolejny – religia, choć tym razem bardziej filozoficznie. Wszystkich naburmuszonych po ostatniej notce katolików informuję wszem i wobec, że tym razem nie tylko wam się „dostanie”.

No, ale od czego się zaczęło?

***

Wracając ze szlaku ujrzałem w oddali podejrzanie wyglądającą grupę wiekowych osobników płci żeńskiej, które szeptały coś chórem. Po krótkiej chwili zrozumiałem, że nie jest to grupa raperów na wakacjach i że wcale nie jest to żaden występ. Postanowiłem więc wsłuchać się w treść ich szeptów i jak się okazało nie były także Czarodziejkami z Księżyca, chociaż głupi wyraz ich twarzy mówił zupełnie, co innego. Około piętnastoosobowa grupa okazała się być zbieraniną pobożnych chrześcijanek, które postanowiły umilić sobie drogę pod górę odmawiając „zdrowaśki” i inne katolickie zaklęcia. Jakby tego było mało, każdemu na swojej drodze rzucały radosne „niech będzie pochwalony!”. Jako że nie miałem żadnej drogi ucieczki i na mnie przyszła kolej, jednak zaskoczyłem panie odpowiadając im uprzejmie „dzień dobry”. Ziemia zadrżała, ognista błyskawica przecięła niebo, a spojrzenie jakże uroczych dobrych chrześcijanek omal mnie nie zabiło. Przez sekundę miałem wrażenie, że jedna z nich zaraz poddusi mnie swoim różańcem, tłumacząc z diabelskim uśmiechem na twarzy, że nie w taki sposób odpowiada się na ten rodzaj powitania. Na szczęście obyło się bez przemocy, a mój brak taktu i szacunku do religii uszedł mi płazem. Jakaż to była ulga!

Wlokąc się z powrotem do ośrodka zacząłem jednak mimowolnie wracać do tego wydarzenia i nasunęło mi się pytanie – po co komu religia? Ani to fajne, ani ciekawe, a i do wygody życia w sposób z tym zgodny daleko. Nie ma z wiary żadnych realnych korzyści, a „dobrobyt” w życiu po śmierci brzmi co najmniej tak prawdziwie, jak zapewnienia naszych kopaczy, że nie będą śmieciami na nadchodzących mistrzostwach Europy.

W akcie desperacji postanowiłem odwołać się do Internetu, gdzie zawsze znajdzie się coś, co mnie zainteresuje. Przeglądając różne strony natknąłem się na kilka popularnych powodów, dla których religia jest ludziom potrzebna. Poniżej zostaną one zamieszczone i odpowiednio skomentowane.

Religia pomaga ludziom przetrwać ciężkie chwile.

Jakby nie patrzeć jest to prawda, jednak ja osobiście nie jestem przekonany, że jest to zjawisko dobre i pożądane. Kiedy dzieje się coś złego w naszym życiu, to w pierwszej kolejności powinniśmy szukać wsparcia w rodzinie i przyjaciołach, a nie mieszać do tego jakąś wszechmogącą istotę. Kiedy ktoś umiera, to poprawną odpowiedzią nie jest „odszedł, bo Bóg tak chciał”, tylko „odszedł, bo takie jest życie i właśnie tak działają prawa natury”. Naprawdę tym światem nie kieruje jakiś root, który usuwa konta swoim użytkownikom, bo taka jest jego wola.

Wydaje mi się, że w głównej mierze taka wiara cechuje ludzi słabych, którzy nie są w stanie dać sobie rady z tego typu problemami, a wsparcie bliskich jest dla nich niewystarczające. W takiej sytuacji proponuję jednak udać się do specjalisty, a nie do kościoła.

Religia pomaga wyjaśnić rzeczy niewyjaśnione.

Tutaj z kolei zbliżamy się do stereotypu, że ludzie wierzący to jeden wielki ciemnogród. Jak w każdym stereotypie, tak i w tym jest jakieś ziarnko prawdy. Czy naprawdę osoba wykształcona jest w stanie uwierzyć, że kobieta zrodziła się z żebra mężczyzny, a potem została wyrzucona z raju za zjedzenie jabłka? Czy naprawdę ktoś, kto ma mózg na swoim miejscu jest w stanie głosić, że jakaś istota wszechmogąca stworzyła świat w siedem dni? Nie sądzę. Nawet dla dziecka brzmi to niczym fabuła jednej z durnych bajek, które ogląda codziennie rano. Co ciekawe, motyw „zabili go i uciekł” też się przewija. Tak, mowa tutaj o zmartwychwstaniu Chrystusa. Równie dobrze mogli napisać, że ożywiono go za pomocą Smoczych Kul, których po całej galaktyce szukał Mojżesz, a na sam koniec mieszkańcy jego planety oddali mu trochę swojej energii żeby mógł powstrzymać najsilniejszego bossa w tej bajce – Szatana. Ciekawe, czy gdybym spisał to 2000 lat temu, to dzisiaj ludzie uważaliby to za święte słowa?

Ludzie wierzą ze strachu przed tym, że po śmierci czeka ich coś niemiłego.

Cóż, na pewno. Rozkładania się w glebie razem z sympatycznymi robalami nie zaliczyłbym do rozrywek miłych, jednak niezależnie od tego, czy wierzę, czy nie, to mój los będzie taki sam. Co prawda podobno moja dusza znajdzie zbawienie, jeżeli tylko będę grzecznym chłopcem przez całe życie i wyklepię odpowiednio dużo paciorów. Spare me, my beloved God!

Z drugiej strony jest też wiara w reinkarnację. Całkiem super mieć przed sobą perspektywę, że jeżeli będę idealny w tym życiu, to w następnym będę overlordem. Gorzej jeżeli coś napsocę – wtedy zostanę yorkiem jakiegoś zapijaczonego, obleśnego spaślaka, który będzie sobie przypominał o karmieniu mnie raz na trzy dni.

Religia pokazuje jak żyć. Jest swoistym przewodnikiem przez żywot człowieka.

Szkoda tylko, że pisanym przez kiepskich i mało rozrywkowych pisarzy. A tak całkiem poważnie – to znowu prawda. Wiele osób nie ma pomysłu na siebie. Życiowe ofermy czekające aż ktoś przeprowadzi je przez życie na tym świecie. Jedni wybierają mamę i tatę, drudzy – Boga. I o ile ci pierwsi mają jeszcze szansę na coś miłego, tak ci drudzy mają raczej przerąbane.

O ile łatwiej jest podążać szlakiem wytyczonym przez religię niż ruszyć głową i zastanowić się nad samym sobą! Lepiej być posłuszną owieczką lub innym jedzonkiem niż samemu decydować o własnym życiu!

Nie, dzięki. To nie dla mnie. Wolę samemu przeżyć własne życie, w końcu mam tylko jedno. Jakoś nie widzi mi się dedykowanie go religii.

***

To byłoby z grubsza na tyle. Jest jeszcze wiele powodów dla których ludzie decydują się wyznawać jakąś religię, jednakże te wydają mi się najważniejsze. Jeżeli mam być szczery, to żaden z nich mnie nie przekonuje. Ja zawsze ceniłem sobie wolność, a religia takową w mniejszym lub większym stopniu ogranicza. Na niekorzyść religii przemawia też fakt, że nie jestem w stanie uwierzyć w coś, czego nie widzę. Nie wierzę w duchy, wampiry, wilkołaki, ufoludki, więc czemu miałbym wierzyć w jakiegoś wszechmogącego boga?

Na zakończenie pytanie do osób, które są wierzące lub kiedyś wierzyły – do czego potrzebna jest człowiekowi religia?

Advertisements

12 Responses to Po co człowiekowi potrzebna jest religia?

  1. Sephiroth says:

    Sam nie rozumiem, po co ludziom potrzebna jest religia? Może dlatego, że są tak słabi, że nie potrafią ułożyć sobie życia i zwracają się do posążków z metalu? Biblia może służyć za całkiem niezłe fantasy, a w zasadzie tylko apokalipsa ;p Generalnie podobna sytuacja jest z ludźmi, którzy szukają pomocy u psychologów maści wszelakiej. Jesteście za słabi, żeby ogarnąć to, co się wokół was dzieje, więc łatwiej jest być dobrą owieczką i poświęcić się dla czegoś wymyślonego przez inne słabe istoty zamiast samemu zmierzyć się ze swoimi problemami…

  2. Amel says:

    Okej, na wstepie pragne zaznaczyc, ze nie identyfikuje sie z zadna religia, to mysle wazna kwestia mojego dalszego wywodu.

    Moi drodzy! Religia to nie jest wytwor 21 wieku i nie zakladaly go babcie mocherowe. Rozumiem, Wasz ogolny bunt przeciwko, ale to nie zawsze tak wygladalo jak teraz wyglada. Skoro przetrwala taki szmat czasu, to jednak niektorym ludziom jest potrzebna i nie rozumiem, dlaczego mieliby byc gorsi? Dawnym plemionom sluzyla miedzy innymi po to, zeby obnizyc poziom leku – zarowno przed rzeczami wyjasnionymi i niewyjasnionymi. To sie nie zmienilo do dzis. Dodatkowy plus jest w tym, ze wyznawcy spotykaja sie w swoim gronie, uczestnicza w obrzedach co ma na celu stworzenia pewnej hmm elitarnosci a takze wspolnoty. Ma po prostu dawac wsparcie, tworzyc wiez. Kwestia paciorkow – wg mnie to tak jakby medytacja, pewne wyciszenie. A wiara, ze ktos nad nami czuwa w trudnych chwilach jest kojaca. To tyle w gwoli postawionego pytania.

    Teraz kwestia komentarza powyzej. Nie ukrywam, ze mnie lekko zszokowal O_o. Porownanie biblii do fantasy jest ewidentnym brakiem edukacji. Jezeli jestes na etapie ponizej liceum to rozumiem i nie bierz do siebie to co pisze do Ciebie. (co prawda biblie omawia sie juz w gimnazjum, ale to trudny wiek wiec jestem wyrozumiala). Biblia jest dzielem literackim, niezaleznie czy wykorzystala ja sobie jakas religia czy nie. To nie jest jeden gatunek, a juz na pewno nie fantasy, jest to zlepek gatunkow. Sa zawarte miedzy innymi przypowiesci i pewne prawdy filozoficzne. Fantasy i biblia to zupelnie inna polka O_o

    Kolejna kwestia porownanie katolikow do osob korzystajacych z uslug psychologa. Eeee… Znowu musze Ci udowodnic brak wiedzy 😦 psycholog to nie tylko pani w poradni. Sa tez psycholodzy spoleczni, zarzadzania no i oczywiscie kliniczni. Ci pierwsi kombinuja jak zaprogramowac konsumenta, zeby kupowal porzadany produkt, czy wykonywal jakas czynnosc. I statystyki sa nieublagane O_o wiekszosc z nas nie zdaje sobie sprawy jak bardzo oddzialywuja na nas reklamy i jak te reklamy sa przemycane. Whatever… Z pomocy psychologa korzystaja rowniez ludzie chorzy, nie tylko psychicznie. Z ludzi chorych nie powinno sie nasmiewac, a tym bardziej ich obrazac.

    Hmm generalnie ja upatruje w subkulturach podobne funkcje co w religii tylko w mniejszej skali. Ale nvm! przez to wiele osob mogloby sie poczuc nieco gorzej… Skoro osoby wierzace, korzystajace z profesjonalnej pomocy sa gorsze od innych. Nie wiem skad to wywyzszanie? Fajne jest takie zadzieranie noskow do gory? Ciekawe na jak ile taka taktyka sie sprawdzi. Ja Ci oczywiscie zycze abys zawsze byl takim hero, co to ze wszystkim sobie daje rade. Chociaz to ogromna presja. Naprawde podziwiam.

    Pozdrawiam i zycze ciekawego spedzania czasu na poszukiwaniu odpowiedzi na nurtujace Was pytania 😛

  3. Amel says:

    Jeszcze dodam pare slow.

    Religia ma jeszcze funkcje moralizatorska, ma tam jakies prawa ktore maja trzymac w ryzach spoleczenstwo. Ale te sama funkcje ma oczywiscie prawo, wiec nie jest niezastopiona.

    Negatywna postawa wobec kosciola mnie wcale nie dziwi ;] katolicyzmowi sie najbardziej obrywa bo wystepuje na naszym podworku. Niby to religia milowania sie wzajemnie a kosciol obral „ciekawa” technike zastraszania. Coz moze to sie i sprawdzalo kilka lat temu, ale teraz w czasach gdzie ludzie maja juz dosc stresow i potrzebuja ukojenia to sie nie spelnia. Religia nie daje tego, co miala dawac. Wiernych jest coraz mniej wiec kosciol na tym traci. Tracac wzmaga zastraszanie wiec jest szansa, ze sie sami wykoncza! ^.^

    Branoc

  4. w00jas says:

    Ja to bym chciał wierzyć w reinkarnację. Wtedy miałbym lepszą motywację, by być ‚lepszym człowiekiem’. Bardzo mi się podoba możliwość powrócenia na ziemię jako ktoś inny. Może przejdę na hinduizm…
    W zasadzie to chrześcijaństwo też kiedyś oferowało taką opcję. To się nestorianizm nazywało, ale Sobór dał bana i mamy, to co mamy. W naszej religii nie podoba mi się manipulacja, naginanie i wymazywanie faktów, które były niewygodne z wyobrażeniami duchownych i tych wszystkich zgromadzeń. Tak otwarcie nienawidzono heretyków, ale by pozyskać sobie wiernych spośród nich, zrobiono ‚fuzję’ niektórych świąt pogańskich i chrześcijańskich i wyszedł taki milutki mix.

    Anyway, wracając do pytania, od którego powinienem zacząć: religia może służyć jako oparcie dla ludzi, którzy chcą wierzyć, że po śmierci coś ich tam czeka. Zaznaczam słowo chcą. Religia nie musi być domeną ludzi słabych, a postawa osób, które rzucają wyzwiskami na kościół i całą wiarę też jest dla mnie oznaką słabości. Może nawet większej, bo tak robią desperaci. Nie twierdzę, że nie pojawiają się desperaci po przejściach, którzy swojego ukojenia szukają właśnie w religii i to jest moim zdaniem złe, bo tym się zajmują specjaliści, ale nie o tym miała być mowa. Wiele jest osób, które chcą zgłębiać to, co jest w Biblii napisane. I na listość boską Sepiroth nie wiem jakie Ty fantasy czytasz, ale to porównanie trochę nie praży.
    Kończąc już ten wywód, z którym się Orion pewnie nie zgodzi – bardzo jestem ciekaw, co stanie się z chrześcijaństwem zarówno w naszym kraju, jak i na całym świecie, bo to, co się dzieje nie wzbudza mojej aprobaty.

  5. Sephiroth says:

    Porównanie biblii do fantasy nie jest wcale aż tak rażące jak Wam się wydaje i nie rozumiem ogólnej dezaprobaty w stosunku do moich słów. Może i wyrażam się w sposób mało łagodny, ale dla mnie biblia jest tak samo wiarygodna. Mogę się tylko zgodzić, że biblia ma duże zasługi dla literatury m.in. grozy (kto czytał chociażby „Desperację” Kinga ten wie. Nie twierdzę tutaj, że to jeden sort i nie twierdziłem nigdy (wzięliście to pewnie z małego niedoczytania).
    I tak, daję sobie ze wszystkim radę, bo przede wszystkim nie tracę czasu na oddawanie czci posążkom tylko szukam rozwiązania. Jeżeli nie sam, to z przyjaciółmi.

    A, zdaję sobie doskonale sprawę jakie funkcje pełnią psychologowie w dzisiejszych czasach i proszę nie zarzucać mi braku wiedzy, ponieważ gdybym miał takowe, na bank bym zapytał albo w ogóle o czymś takim nie pisał.

    O jakich prawach Amel myślisz? Dekalog? Then we’re screwed ;p

    Być może wyraziłem się za ostro, ale chodziło mi głównie o to, żeby najpierw spróbować samemu (lub z pomocą przyjaciół, rodziny, znajomych… no chyba, że mamy pecha wybitnego we wszystkich „kategoriach”) zmierzyć się z problemem. Chodziło mi też o to, że religia jest dla większości bardziej wygodna od ww. rozwiązania i jeżeli znajdują w tym ukojenie i spokój, to chwała im za to.
    Myślę, że wstąpiło wtedy we mnie trochę Nietzche’go 🙂
    Cya

  6. Amel says:

    Czesc Rafalku 😀 ubawilam sie po pachy, dzieki Ci za to!

    Jezeli znajdziesz mi fantasy tak uniwersalne, tak ponadczasowe jak biblia – przybije Ci wirtualna piatke. Do tego powinno byc tak samo zroznicowane gatunkowo i zawierac jakies filozoficzne madrosci, sklonie sie nawet do Nietzschego 😀

    Oczywiscie, jesli chodzi o prawa wg ktorych powinno sie postepowac. Tak chodzi mi o dekalog. Nie sadzisz, ze jest on uniwersalny? Owszem jest prosty, wizja potepienia po smierci mnie nie przeraza, ale nie ulega watpliwosciom, ze dekalog wzmacnia prawo kodeksowe, poniewaz czesciowo sie z nim pokrywa. Przynajmniej w przypadku wierzacych. Sa to pewne wskazowki jak powinno sie postepowac i tyle. Jesli sie z tym nie zgadzasz masz do tego pelne prawo. Mozesz sobie „wymyslic” swoje. Pisze w cudzyslowie, gdyz znowu przybije Ci piatke jak wymyslisz cos w calosci oryginalnego.

    „Generalnie podobna sytuacja jest z ludźmi, którzy szukają pomocy u psychologów maści wszelakiej. Jesteście za słabi, żeby ogarnąć to, co się wokół was dzieje, więc łatwiej jest być dobrą owieczką i poświęcić się dla czegoś wymyślonego przez inne słabe istoty zamiast samemu zmierzyć się ze swoimi problemami…”

    Nie to w ogole nie wyglada na brak wiedzy. Pomijam juz zeby sie nie powtarzac, kwestie firm ktore korzystaja z pomocy psychologow. Nie wiem czy wiesz na czym polega terapia. Jezeli mialabym podac procentowo kto wykonuje wieksza robote uczestniczac w terapii to 80% to pacjent, 20% to psycholog. On nadaje tylko kierunek, zadnych zlotych recept haha. Podobnie jest z przyjaciolmi. Wygadujesz sie, oni cos RADZA. Roznica ktora tworzy przepasc jest taka, ze przyjaciele posiadaja w wiekszosci wiedze zdroworozsadkowa, psychologowie wiedze specjalistyczna, naukowa. Nawiazujac do slabosci… Naprawde wiele trzeba odwagi by sie przyznac przed samym soba, ze sie nawalilo, wziac za to odpowiedzialnosc i zmienic to co Ci w sobie nie odpowiada.

    Wracam do biblii. Rozumiem, ze nazywajac biblie fantasy oceniasz jej wiarygodnosc, wyczuwam tu pewien zawod. Kto sie tak oszukal i powiedzial, ze biblia opisuje fakty? :< Przeciez to na jezyku polskim mowi sie juz o symbolizmie 😦

    PS dla Damianka 😀 dziwi mnie, ze wg Ciebie ten york bedzie glodny a nie zostanie zjedzony 😀

  7. Sephiroth says:

    Fajna się w sumie dyskusja z tego wywiązała, choć dostrzegam pewne nieporozumienia 🙂

    Ciągle idziesz ku mojemu pierwszemu komentowi, mogę teraz powiedzieć, że był on pisany pod wpływem niezrozumiałej dla mnie irytacji, z reguły nie piszę w ten sposób. Napisałem to trochę jak dzieciak, a ludzie, którzy mnie znają wiedzą, że ja się tak nie odnoszę do niczego.

    A co do zawodu, to ja wiem i Ty wiesz, że wszyscy w katolicy wierzą w rzecz absolutnie (dla mnie) nierealną: Sąd Ostateczny i całą tą „szopkę”. Sam fakt, że dali się przekonać do zmartwychwstania jest ciekawym ewenementem. Mogę teraz kogoś urazić, ale każda religia mogła powstać na bazie legendy: ktoś komuś opowiedział dobrą historię, ktoś inny przekazał dalej dopowiadając swoje itd. przez kilka (lub kilkanaście) tysięcy lat. Następnie ktoś to spisał i puf! Ale to trochę nie w temacie.

    Myślę, że to tyle. W razie potrzeby odpowiem jeszcze na jakieś pytania/zarzuty 🙂

  8. Amel says:

    Generalnie kazda religia powstala na podstawie pewnej legendy. Maja bardzo wiele elementow wspolnych 🙂 Ja mam taka teorie, ze byc moze kiedys byl jakis „cudowny” czlowiek, ktory posiadal ogromna wiedze zyciowa 🙂 taki filozof. Om mogl nauczac innych jak zyc lepiej, bardziej swiadomie. Koniec kropka. Pozniej ludzie dopisali sobie swoje trzy grosze, ktos wyczail w tym interes 🙂 i mamy co mamy. Religia jawi mi sie ograniczajaco. Szczegolnie, ze jest bardzo zaborcza! Ale jestesmy w wiekszosci ludzmi wolnymi. Mozemy dokonywac wyborow. Mozemy wierzyc, ale nie musimy 🙂 Jezeli wierzymy w Boga, mozemy dokonac wyboru religii, ale tez nie musimy. Mozna zrobic sobie wlasny mix 😉 chociaz katolicyzm tego zabrania, np. medytacja jest zla i te sprawy hehehe. Mnie zawsze zastanawialo, skoro jest tylko jedna dobra religia to co z tyloma ludzmi, ktorzy wyznaja inna? Ja osobiscie nie lubie ograniczen 🙂 Tak jak nie ma lepszych i gorszych ludzi tak i nie ma lepszych i gorszych bogow. Kazdy powinien wierzyc w to co mu pomaga.

    Zaklad Pascala glosi, ze warto wierzyc w boga, bo jezeli istnieje, zyskujemy zycie wieczne, jesli nie, tracimy zycie doczesne(na modlitwy). Jednak stwierdzil, ze nie trzeba poswiecac tak wiele czasu na modlitwy, stad warto zadbac o zycie wieczne. („a noz-widelec cos z tego bedzie”) Tylko w ktorego boga wierzyc? Moze kierowac sie tym, jakie nam to zycie wieczne obiecuje i ktore nam najbardziej odpowiada 😉

    Pozdrawiam

  9. Sephiroth says:

    Nareszcie się zgadzamy 🙂 Nieźle, chociaż może to zaburzyć tą dyskusję ;p A ja bym chciał poznać Twój punkt widzenia na różne sprawy ;]

    Anyway, ja np. bardzo lubię buddyzm i wierzenia szczególnie japońskie (demonologia japońska to moje nowe hobby), czyli gdybym był katolikiem, to został bym pewnie wyklęty.
    Miło było, w razie co podam swoje gg nie tylko dla Ciebie, to też dla innych żądnych Dyskusji ;d
    5889388

    Cya soon i zapraszam na swój blog (a co, autoreklama nie zaszkodzi)
    http://www.iravehementi.blogspot.com

    • Sephiroth,

      To dosyć ciekawe połączenie Twoich zainteresowań, bo Shintō, najpopulrniejsza japońska religia w dawnych czasach, było trochę przeciw importowanemu do Japonii buddyzmowi. Sama nazwa Shintō (droga bogów) jest przeciwstawna drodze Buddy. ;P

      Jakimi innymi wierzeniami japońskimi się jeszcze interesujesz?

  10. Sephiroth says:

    Naszło mnie na odkrywanie Siedmiu Czarnych Kami („Tengu” Mastertona), a tak to generalnie mitologia

  11. Amel says:

    buddyzmowi przeciwstawia sie kazda religia bo tam przeciez nie ma boga 😛 nie jest to religia (chyba) a pewien system filozoficzny

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: